Po miesiącu oczekiwania znów mam nieograniczony dostęp do Internetu, co może wpłynąć na częstotliwość blogowania.
Problemy z netem wzięły się z tego, że pewnego pięknego dnia router obsługujący naszą sieć domową po prostu padł. Jako, że był na gwarancji, wylądował w serwisie i tyleśmy go widzieli.
Rozpoczął się czas kiedy dzieląc się kablem ćwiczyliśmy cierpliwość i wyrozumiałość, co przy stopniu naszego uzależnienia od Internetu było dużym wyczynem. Trzeba było chodzić do pokoju obok po prośbie, by sprawdzić maila lub pogadać chwilę na gadu gadu… Tylko wielka miłość uchroniła nas od zrobienia sobie nawzajem krzywdy
Próba ustawiania priorytetów także byłą trudna – z jednej strony moja praca webmasterska, z drugiej Jego zbieranie materiałów do pracy mgr. Choć muszę przyznać, że to ja trzymałam kabel przez większość czasu
Ale teraz dostaliśmy wymieniony, śliczny nowy router z wyzerowaną gwarancją (całkiem dobrze na tym wyszliśmy) i wszystko wraca do normy.