Wieczór huncwotów

Wieczór, stęskniliśmy się za sobą po kilkudniowej Jego nieobecności. Tak bardzo, że planowany namiętny wieczór stał się gorącym popołudniem, a wieczorem dokazywaliśmy z rewelacyjnymi humorkami. Ja nastrój miałam wręcz łobuzerski. Poszłam do jego pokoju i zaczęłam Go zaczepiać i się z Nim droczyć. On coś tam mówi i w pewnym momencie chce się ustosunkować do tego co powiedziałam stwierdzając:
- Wiesz co, ja myślę… – i tu zapadła chwila ciszy, którą wykorzystałam by wypalić:
- Gratuluję! 
Dostałam kuksańca, oddałam i zaczęła się walka na kuksańce i próba pokonania przeciwnika niezawodną bronią, jaką są łaskotki. Już uzyskiwałam przewagę gdy zostałam podniesiona i wyniesiona do swojego pokoju! :-]  Jak opadły salwy śmiechu rozebraliśmy łóżko i poszliśmy spać.

Nowych czytelników informuję, gdyby mieli wątpliwości, że ja i mój partner mamy średnio po 25 lat i na co dzień jesteśmy bardzo poważnymi osobami dzielnie działającymi w dziedzinie biznesu i zawiłych tematów politologiczno – historycznych.  Naprawdę ;)

Opublikowane w:  on 22 kwiecień 2008 at 17:42 Dodaj komentarz

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://nawlasnychskrzydlach.wordpress.com/2008/04/22/wieczor-huncwotow/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Leave a Comment