Remontów ciąg dalszy

Po odnowieniu pokoju przyszedł czas na kuchnię. Zarówno ja jak i Ukochany doszliśmy do wniosku, że koniecznie trzeba ją odnowić. Może nie będzie to od razu remont generalny, ale odnowienie ścian połączone z generalnymi porządkami już wiele zmieni.

Tym bardziej, że oboje czujemy potrzebę zmian. Zmian wokół nas, które podkreśliłyby przemiany wewnętrzne. Owoce wielu przemyśleń, trudnych rozmów, wniosków z sytuacji rodzinnej i konsekwentnej pracy nad sobą.

Trzeba puścić zatęchłą energię w ruch, wyrzucić kiepskie, zmienić dobre na lepsze. Cieszyć się możliwością dowolnej kreacji przestrzeni wokół siebie, swojego życia.

Nigdy nie sądziłam, że odsuwanie szafek, wynoszenie i porządkowanie rzeczy może sprawiać tyle przyjemności :) Jestem padnięta,  ale zadowolona.  Mamy za sobą etap przygotowań. Jutro od rana przystępujemy do malowania i innych prac.

W niedzielę wyruszamy na poszukiwania nowego plakatu, który by ozdobił jedną ze ścian, a od poniedziałku polujemy na nową szafkę wiszącą na rosnącą kolekcję przypraw. Snuję też dalsze plany zmian w mieszkaniu.

Jak przerobiłam różne wyobrażenia związane z pracą np. że to praca zniszczyła mamę (ona zawsze tak mówiła, że gdyby nie praca to nie byłaby taka), więc jest złem, którego należy unikać, że to z powodu pracy i pieniędzy rodzice się kłócili, więc jak będę dużo zarabiać i angażować się w pracę, to mi się związek posypie itp., to nagle zaczęli się pojawiać klienci gotowi płacić mi 2-3 razy więcej za tą samą, ale mniej upierdliwą pracę. Mogę więc przestać się ograniczać. Choć na razie przede wszystkim odkładam na wakacje – pierwsze od 5 lat… W tym roku wyjeżdżam i już!

I coraz więcej luzu mam w sobie. Zgody na siebie taką jaką jestem. Więcej miłości i akceptacji w sercu, a jednocześnie odwagi by wyrażać także przykre emocje. Kiedyś chciałam być twarda i zimna, teraz wiem, że jestem wrażliwa i pełna emocji  i to jest ok. Nie muszę nikogo udawać ani przed sobą ani przed innymi. Czuję, że moje relacje z ludźmi stały się głębsze, bardziej szczere. Niektórych nie da się naprawić, ale jakoś lepiej sobie z tą świadomością radzę.  Być może w najbliższym tygodniu będę musiała zerwać relacje także z ojcem. Być może nie trzeba będzie. Jeśli tak, to pewnie się poryczę, ale dam sobie radę. Zrobię to co będzie trzeba by chronić siebie. Obiecałam sobie, że będę o siebie dbać, że będę swoją najlepszą przyjaciółką i nie zawiodę siebie. Nigdy nie potrafiłam bronić swoich granic, nawet nie wiedziałam, że takie posiadam. Od kilku tygodni odkrywam je, zaznaczam, bronię i po raz pierwszy w życiu czuję się z tym w porządku. Uczucia i pragnienia  innych osób nie są ważniejsze od moich.  Niby oczywiste, ale w moim domu zawsze było na odwrót.

Delektuję się każdą zmianą małą i większą.

Opublikowane w:  on 17 lipiec 2009 at 22:43 Komentarze (2)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://nawlasnychskrzydlach.wordpress.com/2009/07/17/remontow-ciag-dalszy/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

2 komentarzy Leave a comment.

  1. Pomysł z wakacjami – POPIERAM!!! Już Ci zresztą kiedyś pisałam, że mi się to rzuciło w oczy, że nie robisz sobie co roku prawdziwego urlopu. Ja dzisiaj wróciłam właśnie z Francji i powiem tylko, że przyjemnie mi się ogląda w lustrze swoją zadowoloną buzię i powakacyjny błysk w oku! Pozdrawiam serdecznie:)

    • Jak pojadę na ten urlop to pierwszy tydzień będę chyba spała, tyle mam teraz roboty, że jestem wykończona. Ale bardzo cieszę się z wyjazdu. Już się nie mogę doczekać :D


Leave a Comment